Na samym początku warto zaznaczyć, że są grzechy lekkie i ciężkie. Za te pierwsze łatwiej uzyskać przebaczenie, bo przez spowiedź powszechną. Za te pierwsze łatwiej uzyskać
Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (11,27-28). Tekst ten tłumaczy się niekiedy zbyt pośpiesznie jako wskazanie na konieczność spowiedzi przed przystąpieniem do Eucharystii.
Szczera spowiedź polega na wyznaniu wobec kapłana wszystkich grzechów, które przypomnieliśmy sobie, robiąc rachunek sumienia, czyli zarówno grzechów ciężkich, jak i powszednich. W czasie spowiedzi powinno się również wyjawić motywy swojego postępowania. Ukrywanie grzechów przed księdzem czyni spowiedź nieważną.
Sekret dobrej spowiedzi, która zdynamizuje nasze życie duchowe, leży w dojrzałym, świeżym spojrzeniu na ten sakrament i w dobrym przygotowaniu do niego. Pomagają w tym tzw. warunki dobrej spowiedzi, które – choć znamy od Pierwszej Komunii – nie zawsze wcielamy w życie. Oto 5 warunków dobrej spowiedzi:
Czasem dodawano, że wstyd spowiedzi można potraktować jako pokutę za grzech, a także jako zaporę przed grzechami przyszłymi. To zapewne miał na myśli święty Ambroży, kiedy pisał: „Wstydem jest dla każdego wyznawać swe grzechy, ale ten wstyd orze twoje pole, usuwa wciąż odradzające się ciernie, obcina kolce, przywraca
Okazja do spowiedzi: w dni powszednie pół godziny przed każdą Mszą Św. w niedzielę podczas wszystkich Mszy Św. za wyjątkiem Mszy Św. o godz. 11 00. Stały Konfesjonał: w piątki – przed południem od godz. 7 00 do godz. 12 00 a po południu od godz. 14 00 do godz. 19 00.
jakie grzechy mówić na spowiedzi co mówić na spowiedzi grzechy lekkie W okresie wielkanocnym wiele osób wierzących przystępuje do spowiedzi. Choć Kościół nie wymaga jej oficjalnie w tym czasie, to trzecie przykazanie kościelne mówi o konieczności przyjęcia Komunii Świętej przynajmniej raz w roku, właśnie w okresie Wielkanocy.
CRhA4. Czy w mojej rodzinie Bóg jest na pierwszym miejscu? Czy w mojej rodzinie modlimy się wspólnie? Czy regularnie i z zaangażowaniem uczestniczę we Mszy św.? Czy nie popełniłem świętokradztwa przyjmując Komunię św. w stanie grzechu śmiertelnego, bez wiary? Czy regularnie się spowiadam? Czy nie trwam w grzechu ciężkim, zwlekając ze spowiedzią św.? Czy nie krzywdziłem bliźnich w myślach: poprzez osądy, potępienie, nienawiść, wywyższanie się nad innych, pożądliwość ciała, zazdrość, poniżanie? Czy nie krzywdziłem bliźnich przez słowa: poprzez obmowę, plotki, kłamstwo, oszczerstwo, przekleństwo, kłótnie, złośliwość, agresję słowną, fałszywe zeznania, krzywoprzysięstwo? Czy nie krzywdziłem bliźnich przez czyny: poprzez brak szacunku do rodziców, do bliźnich, agresję w czynach, oszustwa, kradzież, znęcanie się psychiczne nad innymi, molestowanie seksualne, cudzołóstwo? Czy w życiu kieruję się zasadami Ewangelii i miłością bliźniego? Czy naruszyłem prawo do życia lub zdrowia, sławy lub honoru, albo cudzego majątku? Czy wyrządziłem jakąś szkodę bliźnim? Czy wykonałam aborcję? Czy doradzałem lub spowodowałem aborcję? Czy starałem się pokonywać złe skłonności i namiętności jak zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, alkoholizm? Czy uczciwie pracuję na utrzymanie swojej rodziny? Czy dbam o rozwój swojej wiary? Czy pamiętam, że nasze dziecko jest nam podarowane przez Boga, czyli nie stanowi naszej własności? Czy jestem wdzięczny/a za dar ojcostwa/macierzyństwa? Czy modlę się za swoje dziecko? Czy zawarłem sakramentalny związek małżeński? Czy pielęgnuję relację małżeńską? Czy dbam o jedność małżeńską? Czy dbam o relację z własnymi rodzicami i rodzicami współmałżonka? Czy nie niszczyłem swojej rodziny przez zdradę małżeńską i zaniedbywanie współmałżonka? Czy nie niszczyłem miłości małżeńskiej przez zmuszanie współmałżonka do współżycia i stosowania antykoncepcji? Czy stosuję naturalne metody planowania rodziny? Czy nie stosowałem w pożyciu małżeńskim nieetycznych środków regulacji poczęć (antykoncepcję mechaniczną, farmakologiczną, pigułki)? Czy z miłością i radością przyjąłem poczęcie i narodziny naszego dziecka? Czy przyjście na świat naszego dziecka jest owocem sztucznego zapłodnienia? Czy okazywałem zainteresowania i czułości dziecku po urodzeniu? Czy dbałem o zaspokojenie podstawowych potrzeb dziecka? Czy właściwe się nim zajmuję? Czy jako ojciec włączam się w opiekę nad dzieckiem? Z jakich powodów pragnę ochrzcić swoje dziecko? Czy kieruje mną autentyczna wiara czy jedynie przywiązanie do tradycji? Czy nie zwlekałem z Sakramentem Chrztu św. dziecka? Czy nie odkładałem go w czasie, okazując lekceważenie? Czy wybrałem chrześcijańskie imię dla dziecka? Czy wybierałem rodziców chrzestnych dziecka pod kątem ich zdolności do wypełnienia konkretnych funkcji (pomoc w wychowaniu religijnym, czyli świadectwo własnego życia religijnego oraz – w razie potrzeby – przejęcie wszelkich trosk związanych z wychowaniem dziecka)? Czy nasze dziecko patrząc w przyszłości na moje życie pozna, na czym praktycznie polega wiara, chrześcijaństwo, przyjaźń z Jezusem? Czy jestem świadomy obowiązków jakie przyjmę na siebie, składając przyrzeczenia podczas obrzędu Chrztu św. dziecka? Czy zamierzam je wypełnić? Czy zdaję sobie sprawę, że obowiązkiem rodziców jest rozbudzić w dziecku wiarę żywą i w pełni świadomą? Czy jeśli posiadam już starsze dzieci, wywiązuję się z obowiązków rodzicielskich? Czy dbam o religijny rozwój starszych dzieci? Czy przygotowałem starsze dzieci na pojawienie się siostry/brata? Czy nie skupiam całej swojej uwagi na najmłodszym dziecku, zaniedbując starsze? Czy nie faworyzuję żadnego ze swoich dzieci? Jaki przeżywam dzień święty, czy to jest czas odpoczynku, bycia z rodziną? Czy potrafię przebaczyć komuś, kto mi wyrządził krzywdę? Czy szkodzę swemu zdrowiu przez nadmierne picie alkoholu, palenie tytoniu, zażywanie narkotyków? Czy odwiedzam krewnych i znajomych, którzy chorują? Czy nie skupiam się tylko i wyłącznie na swojej rodzinie? Czy podjęte przeze mnie decyzje, wybory były zgodne z przykazaniami Bożymi i nie raniły Boga, bliźnich i mnie samego? Czy spełniam uczynki miłosierdzia? Czy budowałem wspólnotę? Czy angażowałem się w życie swojej wspólnoty parafialnej? Czy starałem się jak najlepiej realizować swoje życiowe powołanie? Opracowała: Magdalena Pawełczyk Rachunek sumienia według myśli św. Tereski od Dzieciątka Jezus Cała moja nadzieja była w samym dobrym Bogu… właśnie doświadczyłam, że bardziej warto uciekać się do Niego, niż do Jego świętych. Czy stawiam Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu? Czy w swoich wyborach świadomie liczę się z Bogiem? Tak!!! Cóż to za... Rachunek sumienia dziennikarza Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy jestem wdzięczny Bogu za talenty, którymi mnie obdarzył? Czy regularnie i z... Rachunek sumienia dla młodej dziewczyny Czy zawsze wierze w Boga, zarówno w chwilach radosnych i smutnych? Czy nie ufam bardziej horoskopom, wróżkom, zabobonom? Czy Bóg zawsze jest w moim życiu na pierwszym miejscu? A może jest coś ważniejszego od Niego (kariera, pieniądze, chłopak, grupa do której... Rachunek sumienia cioci / wujka Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie? Jaki... Rachunek sumienia parafianina Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie? Czy... Rachunek sumienia sportowca Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem? Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia? Czy nie wstydzę się swojej wiary? Czy się jej nie zaparłem? Czy publicznie nie... Najnowsze rachunki sumienia w tej kategorii
Można by powiedzieć: jaki jest grzech ciężki, każdy widzi. Na ogół łatwiej nam jest wskazać grzechy „cięższego kalibru” i jesteśmy bardziej świadomi ich popełnienia. Schody zaczynają się wówczas, kiedy nie mamy na koncie jakichś większych „wykroczeń” i, co gorsza, zaczyna się nam wydawać, że nie mamy się z czego spowiadać. Tymczasem św. Jan w swoim Liście jasno stwierdza: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1 J 1,8) Grzech powszedni popełniamy wówczas, gdy stanowi on mniej poważne wykroczenie, lub też wtedy, kiedy dopuszczamy się poważnego nadużycia w zakresie prawa moralnego, lecz czynimy to nie w pełni świadomie czy nie całkiem dobrowolnie. Nie sądźmy jednak, że grzech powszedni (potocznie zwany lekkim), nie ma większego wpływu na stan naszej duszy. Często problemem jest właśnie to, że bagatelizujemy grzechy powszednie. Z czasem takie lekceważące podejście przeradza się w całkowity zanik poczucia grzechu, a w konsekwencji powolny proces „znieczulania” naszej duszy na zło. Kościół przestrzega nas, że grzech lekki „osłabia miłość; jest przejawem nieuporządkowanego przywiązania do dóbr stworzonych; uniemożliwia postęp duszy w zdobywaniu cnót i praktykowaniu dobra moralnego; zasługuje na kary doczesne” (KKK 1863). Co więcej, grzech powszedni „świadomy i pozostawiony bez skruchy usposabia nas stopniowo do popełnienia grzechu śmiertelnego” (KKK 1863). Lekceważąc „małe grzechy” usypiamy nasze sumienie, zamiast je odpowiednio kształtować i uwrażliwiać. Ostrzega nas przed tym również św. Teresa z Avila, doktor Kościoła: O grzechy powszednie mało się troszczyłam i to mnie gubiło. Święta wyraźnie zaznacza, że to właśnie takie drobne niewierności hamowały jej rozwój duchowy i nie pozwalały wejść na wyższy poziom w relacji z Bogiem. Co zrobić, żeby tzw. grzechy powszednie nie stały się spowszedniałymi, takimi na które prawie nie zwracamy uwagi? Myślę, że punktem wyjścia musi być przede wszystkim uświadomienie sobie, że „lekkość” grzechu nie oznacza, że pozostaje on bez wpływu na naszą duszę, a jego tzw. powszedniość nie daje nam prawa do jego bagatelizowania. Tak naprawdę to zaniedbanie małych rzeczy naraża nas na wielkie upadki. Czy możemy być pewni, że podołamy tym największym pokusom, jeżeli nie wypróbowaliśmy sił w mniejszych rzeczach i jeżeli nie jesteśmy wyćwiczeni i przygotowani do rzeczy trudniejszych, przez wykonanie tych łatwiejszych? Traktujmy więc walkę z „małymi grzeszkami” jako szanse na hartowanie naszego ducha, ale także jako okazje do tego, aby okazywać miłość Bogu przez najdrobniejsze gesty. Magdalena Pawełczyk
Ukrzyżowany i zmartwychwstały Jezus przekazał Kościołowi misję udzielania ludziom łaski przebaczenia. W ciągu dziejów zmieniały się formy sakramentu pokuty i pojednania. Historia każdego sakramentu zaczyna się od Jezusa Chrystusa. Nie inaczej jest w przypadku sakramentu pokuty i pojednania. Jezus nie tylko wzywał do nawrócenia, ale – co widać doskonale w scenie z paralitykiem – sam udzielał ludziom odpuszczenia grzechów. Czynił to na mocy swojej Bożej władzy (jako Syn Boży), ale zarazem czynił to jako człowiek (co tak bulwersowało faryzeuszy). Już w tej historii można dopatrzeć się zapowiedzi przekazania Boskiej władzy przebaczenia wspólnocie Kościoła. Otwarcie mówi o tym Jezus dopiero po śmierci i zmartwychwstaniu. Sakrament spowiedzi jest bowiem owocem Paschy. To przez krzyż i zmartwychwstanie dokonało się pojednanie ludzi z Bogiem. Owoce tego Jezusowego dzieła pojednania mają być przekazywane ludziom poprzez Kościół. „Wieczorem owego pierwszego dnia... przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł (do apostołów): »Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane«” (J 20, Pan Jezus nie określił precyzyjnie, jak ma wyglądać sprawowanie sakramentu pokuty. Dał Kościołowi Ducha Świętego, który jest gwarancją Bożej obecności, a apostołom udzielił władzy „odpuszczania” i „zatrzymywania”. Historia sakramentu pokuty pokazuje, jak ta niezmienna władza była konkretnie sprawowana w zmieniających się warunkach historycznych. Ów skarb, jakim jest moc jednania ludzi z Bogiem, jest przechowywany w glinianym naczyniu Kościoła. Moc idzie od Boga, ale przez posługę kapłanów, którzy sami jako grzesznicy miłosierdzia potrzebują. Jednorazowa i publiczna pokuta Już w Listach i Dziejach Apostolskich pojawia się problem grzechu występującego po chrzcie świętym. Budziło to zgorszenie i pewne zażenowanie młodej wspólnoty. W początkach Kościoła to chrzest był traktowany jako sakrament pojednania z Bogiem. Przyjmowali go dorośli, którzy wyznawali wiarę i nawracali się. Zanurzając się w wodzie chrztu, „topili” starego, grzesznego człowieka i zaczynali nowe życie. Panowało mocne przekonanie, że życie po chrzcie może i powinno być życiem wolnym od grzechu. Doświadczenie pokazało, że było to zbyt optymistyczne. Dzieło „Pasterz” Hermasa (ok. 150 po Chr.) jest najstarszym świadectwem mówiącym o odpuszczeniu grzechów po chrzcie. Przez kilka wieków dominowało w Kościele przekonanie, że po chrzcie pokuta jest możliwa tylko raz. Przyjmowano, że jest jakby drugim chrztem. Przy czym chodziło o ciężkie grzechy, za jakie uważano cudzołóstwo, morderstwo i apostazję. Problem pokuty nasilił się w związku z prześladowaniami chrześcijan przez Rzym. Nie wszyscy jednak byli gotowi na męczeństwo, niektórzy wypierali się Chrystusa (tzw. lapsi – upadli). Potem, gdy ustały prześladowania, chcieli wrócić do Kościoła, ale rygoryści odmawiali im tego prawa. W Kościele zwyciężyło jednak przekonanie, że nie należy im odmawiać Bożego miłosierdzia. Grzesznik musiał wyrazić przed wspólnotą swój żal i postanowienie poprawy. Następnie odbywał publiczną pokutę, którą nakładał na niego biskup (tzw. pokuta kanoniczna). Dopiero po okresie ekspiacji biskup udzielał przebaczenia, nakładając ręce i wypowiadając słowa rozgrzeszenia. Do VI wieku pokuta miała charakter jednorazowy i publiczny. Wynalazek mnichów Spowiedź indywidualną zawdzięczamy mnichom pochodzącym z Irlandii i Wielkiej Brytanii. Tak zwani mnisi iroszkoccy stali się wielkimi ewangelizatorami północnej i zachodniej Europy w VI i VII wieku. Oni rozpowszechnili w całym Kościele spowiedź uszną przed kapłanem i praktykę osobistej pokuty. Od VI wieku spowiadano się już częściej niż raz. Zwykle wtedy, gdy ktoś popełnił grzech ciężki. Nadal jednak było tak, że najpierw trzeba było odpokutować grzech, a potem u tego samego kapłana, który nałożył pokutę, prosić o rozgrzeszenie. Mnisi tworzyli tzw. księgi penitencjarne, zawierające katalogi wszelkich możliwych grzechów oraz odpowiadających im pokut zwanych taryfowymi. Określano precyzyjnie formę i czas pokutowania. Ciekawostka: duchowni mieli znacznie surowsze pokuty niż świeccy. Księgi z taryfowymi pokutami okazały się jednak ślepym zaułkiem. Pojawiały się wynaturzenia, bogaci zaczynali zastępować pokutne czyny określoną sumą pieniędzy. Około X wieku ustaliła się reguła, że penitent zaraz po wyznaniu grzechów uzyskuje rozgrzeszenie, a pokutę odprawia po spowiedzi. Porzucono księgi pokutne. Pokuta po spowiedzi stawała się coraz bardziej symboliczna. Na Soborze Laterańskim IV (1215 r.) zadecydowano, że wszyscy wierni mają obowiązek osobiście przynajmniej raz w roku wiernie wyznać wszystkie swoje grzechy kapłanowi. Później, już na Soborze Trydenckim (1545–1563), doprecyzowano, że obowiązek ten dotyczy jedynie grzechów ciężkich. Oczywiście chodzi o grzechy, których człowiek po dokładnym zbadaniu siebie jest świadomy. W roku 1304 papież Benedykt XI usankcjonował tzw. spowiedź generalną. Chodzi o spowiedź z całości życia, albo jakiegoś jego etapu, w której wyznajemy grzechy już wcześniej wyznane i odpuszczone. Spowiedź generalna jest nadal praktykowana i bywa pożyteczna w pewnych przełomowych życiowych momentach (np. przed ślubem czy święceniami). Średniowieczny Kościół rozwinął teologię sakramentu pokuty. Spierano się o rozłożenie akcentów. Święty Tomasz z Akwinu, jak zwykle, szukał mądrej równowagi. Akcentował, że na skuteczność sakramentu składają się zarówno elementy subiektywne, czyli akty samego penitenta: żal połączony z postanowieniem poprawy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie, jak i element obiektywny, którym jest sakramentalne rozgrzeszenie. W porównaniu z pierwszymi wiekami Kościoła najważniejsza zmiana polegała na odejściu od przesadnego akcentowania uczynków pokutnych, jakby „wypracowywania” przebaczenia. Pozostałością po starożytnej surowej praktyce pokutnej pozostała teologia odpustów. Negowanie i obrona spowiedzi Marcin Luter, twórca reformacji, sam do końca życia spowiadał się. Ale w swoich pismach raz uznaje spowiedź za sakrament, raz ją odrzuca. Nie podobało mu się kościelne przykazanie nakazujące przynajmniej raz w roku spowiadać się. Tak mocno akcentował konieczność zaufania Bożemu miłosierdziu, że negował znaczenie samej absolucji i ludzkich wysiłków pokutnych. Jak w wielu innych sprawach, tak i w tej wylał dziecko z kąpielą. Kościoły wyrosłe z reformacji ostatecznie odrzuciły spowiedź. Wspomniany już Sobór Trydencki w odpowiedzi na reformację uporządkował nauczanie o spowiedzi. Potwierdził nauczanie św. Tomasza z Akwinu. Akcentował, że spowiedź jest sakramentem powtarzalnym, że rozgrzeszenia może udzielać tylko kapłan. Potwierdził znane już wcześniej rozróżnienie na żal doskonały (z miłości) i niedoskonały (z lęku). Do otrzymania rozgrzeszenia wystarczy żal niedoskonały. To nauczanie pozostaje nadal aktualne. Na Soborze Watykańskim II zwrócono uwagę na wspólnotowy wymiar sakramentu pokuty. Podkreślono, że spowiedź to nie tylko pojednanie z Bogiem, ale także z Kościołem. Utrzymano jednak jako podstawową formę sakramentu indywidualną spowiedź. Drugą formą jest pojednanie większej liczby penitentów wraz z indywidualną spowiedzią. Trzecia forma, czyli tzw. absolucja generalna, jest możliwa tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. Jan Paweł II w adhortacji „Reconciliatio et paenitentia” (1984 r.) zwrócił uwagę, że spowiedź nie jest tylko rodzajem procedury sądowej przed trybunałem miłosierdzia, ale ma również charakter „leczniczy”. „Pragnę leczyć, a nie oskarżać”, mówi św. Augustyn. „To dzięki lekarstwu spowiedzi doświadczenie grzechu nie przeradza się w rozpacz” – komentuje papież. „Każdy konfesjonał to uprzywilejowane i błogosławione miejsce, w którym (…) rodzi się nowy, nieskażony i pojednany człowiek – pojednany świat!”. Spowiedź w wielu krajach przeżywa kryzys. Konfesjonały służą tam za schowki na szczotki i szmaty. Księża przestali spowiadać, więc ludzie przestali chodzić do spowiedzi. Zachodnia cywilizacja głównie przy pomocy armii psychologów i medialnych inżynierów społecznych dokonuje zastępczego świeckiego „rozgrzeszenia”. Wmówiono społeczeństwom i niestety także wierzącym, że są bez winy. Mówimy już tylko o słabości, o rozpadzie małżeństwa, wypaleniu, niedostosowaniu czy traumie z dzieciństwa. Tam, gdzie nie ma przyznania się do winy, nie ma też nawrócenia i spowiedzi. Wtedy zło staje się nieuleczalne.
b, jako przyjaciela i powiernika, z którym można dzielić się każdym smutkiem i radością, czy jako surowego sędzię bezlitośnie piętnującego każdy nasz błąd. Jeżeli więc nie dbamy o dobry kontakt z Bogiem poprzez modlitwę i nie zagłębiamy wiedzy o Nim, uznaje się to za grzech. Drugie przykazanie: ,,Nie wzywaj imienia Pana Boga nadaremno” jest przede wszystkim przestrogą przed powoływaniem się na Boga, by dowieść swoich racji, zastraszyć kogoś lub oszukać. Również uważanie siebie, swojej wspólnoty za jedynych prawdziwych katolików jest naganne, bo stosuje się wtedy Boże imię, by podnieść własną rangę. Nie należy też przysięgać bez potrzeby, ani łamać obietnic, ze względu na krzywdzący wymiar takiego procederu. Trzecie przykazanie, ostatnie bezpośrednio mówiące o pielęgnowaniu wspólnoty z Bogiem, to ,,Pamiętaj abyś dzień święty święcił”. Trzeba bowiem wiedzieć, że jedynie poprzez uczestnictwo w Mszy Świętej mamy styczność z Bogiem Żywym w Eucharystii i nie zjawiając się w kościele tracimy wyjątkową więź z Nim. Podobnie jest, gdy traktujemy wizytę w kościele jako przykry obowiązek i jesteśmy nieuważni lub omijamy najważniejsze święta, takie jak Wielkanoc i Boże Narodzenie. Nawołuje się też rodziców do nieprzymuszania dzieci do chodzenia do kościoła, szczególnie gdy sami nie dajemy im przykładu lub gdy po prostu tego nie chcą, gdyż nie szanując ich relacji z Bogiem pokazujemy im tylko, że Kościół jest jak klatka, a wiara jedynie pustym słowem. Mówiąc o dzieciach i rodzicach od razu można przywołać czwarte przykazanie ,,czcij ojca swego i matkę swoją”. Te z pozoru oczywiste słowa powinny skłonić nas do refleksji, czy traktujemy rodziców z należytym szacunkiem, czy potrafimy kochać ich, nawet gdy różnią nas poglądy i czy pomagamy im w codziennych obowiązkach. Owo przykazanie ma jednak dwojaką naturę, gdyż nawołuje też rodziców do właściwego traktowania dzieci, liczenia się z ich zdaniem, nie zduszaniem ich pięknych dusz, tylko po to, by się wywyższyć i ułożyć ich życie ,,po swojemu” lub by nastawić je przeciw drugiemu rodzicowi. Przykazanie piąte, ,,nie zabijaj”, ma dosyć mocne brzmienie, bo odnosi się do celowego niszczenia bożego stworzenia i, co może niektórych zaskoczyć, dosyć łatwo je złamać w momencie, kiedy chociażby powiemy do kogoś złe słowo, ograniczymy czyjś lub swój rozwój talentu, będziemy zażywać wyniszczające nas substancje lub nie będziemy starać się zapobiec zanieczyszczeniu środowiska. Szóste przykazanie odnosi się do sfery naszej seksualności i pomimo swojego archaicznego wydźwięku ,,nie cudzołóż” ma wiele wspólnego z naszym życiem. I nie chodzi tu o to, by nie być rozwiązłym i nie uprawiać pozamałżeńskiego seksu, ale głównie o to żeby mieć świadomość własnego ciała i dawać sobie czas, by dojrzeć w sferze seksualnej poprzez naukę i doświadczenie, dzięki czemu nie będziemy wstydzić się, takiego pięknego przecież, daru od Boga. Drugim aspektem jest to, by przez pryzmat pożądania nie patrzeć na innych ludzi i nie traktować ich jako narzędzia do sprawienia sobie przyjemności, dostrzegać piękno, ale nie chcieć go zagarnąć dla siebie. O tym, że nie należy kraść wiemy wszyscy, ale czy zawsze przestrzegamy siódmego przykazania? Możemy myśleć, że nie jesteśmy złodziejami, bo nie kradniemy bezpośrednio, ale nie płacąc podatków, nieuczciwie zatrudniając ludzi do pracy lub popełniając akty dewastacji dóbr publicznych mamy ten sam grzech, co osoba, która w tłumie wyjmie nam portfel z kieszeni. ,,Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” to ósme przykazanie, które znaczy tyle co ,,nie kłam” i ,,nie oczerniaj innych”, a więc mówi nam, żebyśmy nie plotkowali, nie wystawiali innych na ośmieszenie np. przesyłając ich kompromitujące zdjęcia i nie posługiwali się półprawdą i byli odpowiedzialni za to, co mówimy. Dwa ostatnie przykazania łączą się w jedno zdanie: ,,nie pożądaj żony bliźniego swego… ani żadnej rzeczy, która jego jest”, gdzie podobnie jak w szóstym przykazaniu przestrzega się nas przed zdradzaniem partnera i przed nakłanianiem innych do zdrady, aczkolwiek też przed niszczeniem przyjaźni z zazdrości o inną osobę i utrzymywaniu się w przekonaniu, że jest się gorszym od kogoś, nie ciesząc się z tego, co się posiada. Łamie się je też będąc niechętnym do dzielenia się, oceniając wszystko przez pryzmat pieniądza i kradzieżą z powodu zasady, że ,,bogatym się nie należy”. Po rachunku sumienia z użyciem dekalogu możemy spełnić resztę warunków dobrej spowiedzi, czyli wzbudzić żal za grzechy i szczerze wyspowiadać się, a potem odejść z postanowieniem poprawy, by zadośćuczynić za złe występki. Trzeba jednak pamiętać, że dekalog jest bardziej wskazówkami i przy rachunku sumienia warto dość intuicyjnie podchodzić do wielu kwestii, by nie zamęczać się ciągłym zapamiętywaniem grzechów, bo to nie jest możliwe, by wszystkie pamiętać, a ważny jest nasz żal i pragnienie życia blisko Boga.
Sakramenty Sakramenty Nowego Prawa zostały ustanowione przez Chrystusa. Jest ich siedem: chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pokuta, namaszczenie chorych, sakrament święceń i małżeństwo. Sakramenty te obejmują wszystkie etapy i wszystkie ważne momenty życia chrześcijanina: sprawiają narodzenie i rozwój chrześciajańskiego życia wiary, uzdrowienie i dar posłania. Wiadać w tym pewne podobieństwo, jakie istnieje między etapami życia naturalnego a etapami życia duchowego. (...), sakramenty tworzą pewną strukturę, w której każdy ma swoje żywotne miejsce. CHRZESTI KOMUNIA ŚWIĘTABIERZMOWANIESPOWIEDŹMAŁŻEŃSTWONAMASZCZENIE CHORYCH Chrzest Co zrobić, aby ochrzcić dziecko? Chrzty w naszej parafii mają miejsce w drugą i czwartą niedzielę miesiąca na Mszy o 12:30 oraz w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia lub Wielkanocy. Około dwóch miesięcy przed chrztem należy zgłosić się do kancelarii z następującymi dokumentami: - skrócony akt urodzenia dziecka z Urzędu Stanu Cywilnego (do wglądu) - danymi rodziców chrzestnych (imię, nazwisko, wiek, adres zamieszkania) - rodzice chrzestni, którzy nie mieszkają w naszej parafii, muszą dostarczyć w dniu chrztu zaświadczenie, że są wierzącymi i praktykującymi katolikami, wystawione przez duszpasterza z parafii, gdzie mieszkają; chrzestni mieszkający w naszej parafii zaś zostają zaakceptowani (lub nie) przez duszpasterzy naszej parafii. WSZYSCY RODZICE I CHRZESTNI MAJĄ OBOWIĄZEK WZIĄĆ UDZIAŁ W KATECHEZIE NA TEMAT CHRZTU, KTÓRA ODBYWA SIĘ W SALI PARAFIALNEJ, ZAZWYCZAJ W PIERWSZĄ NIEDZIELĘ MIESIĄCA O GODZ. 19. Przypominamy, że rodzice chrzestni muszą spełniać następujące warunki: - ukończone 16 lat; - bierzmowanie: - być wierzącym i praktykującym katolikiem, tzn. uczestniczyć w każdą niedzielę w Eucharystii i regularnie się spowiadać; - mieć uregulowaną sytuację sakramentalną (tzn. nie żyć w związku niesakramentalnym). Warto pamiętać, że członkiem danej parafii staje się, mieszkając 3 miesiące na jej terenie. Prosimy więc kandydatów na rodziców chrzestnych o kierowanie się po stosowne zaświadczenie do odpowiedniej parafii. Osoby nie mieszkające w naszej parafii, ale pragnące w naszym kościele ochrzcić swoje dziecko, mają obowiązek dostarczyć zgodę z parafii miejsca zamieszkania. Rodzice i chrzestni muszą się stawić 15 minut przed chrztem w zakrystii, aby podpisać dokumenty i dostarczyć zaświadczenie o odbytej spowiedzi, a chrzestni nie mieszkający w naszej parafii zaświadczenie o dopuszczeniu do godności chrzestnego. I Komunia święta Jak wygląda przygotowanie do I Komunii świętej?Do przyjęcia I Komunii św. przygotowują się uczniowie klas trzecich szkoły podstawowej. Przygotowanie przebiega dwoma torami:- przygotowanie w szkole - w trakcie religii, prowadzą je katecheci uczący w szkołach na terenie parafii; - przygotowanie w kościele - polega na udziale w niedzielnej Mszy o 11, w nabożeństwach okresowych (różaniec, roraty, Droga Krzyżowa), celebracjach liturgicznych (odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych), próbach bezpośrednio przygotowujących do uroczystości. Ponadto rodzice są zobowiązani do uczestnictwa w comiesięcznych spotkaniach organizowanych w kościele. Kliknij w obrazek poniżej aby go pobrać: I Komunia Święta w 2023 roku planowana jest na 14 maja (propozycja godz: i 21 maja (propozycja godz: natomiast Rocznica I Komunii Świętej - 28 maja. Jeżeli dziecko nie należy do parafii tutejszej (czyli do Parafii św. Brata Alberta) to, aby mogło przystąpić do I Komunii Świętej w naszej parafii, wymagana jest zgoda księdza proboszcza parafii, do której należy dziecko. Zgodę taką należy dostarczyć razem ze składanymi dokumentami wraz z deklaracją rodziców - wzór formularza (na stronie). Inne szczegółowe informacje dotyczące przygotowania, organizacji i przebiegu I Komunii Świętej będą podawane w roku szkolnym 2022/23. Kliknij w obrazek poniżej aby go pobrać: Bierzmowanie Przygotowanie młodzieży do bierzmowania Przygotowanie młodzieży do bierzmowania trwa dwa lata. Przygotowanie polega na: - regularnym udziale w życiu sakramentalnym Kościoła; - udziale w spotkaniach. Za organizację i przeprowadzenie odpowiada ks. Wikariusz Marek Karwacz. Spowiedź Pięć warunków Sakramentu Pokuty i Pojednania: • Rachunek sumienia. • Żal za grzechy. • Mocne postanowienie poprawy. • Szczera spowiedź • Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Przychodząc do spowiedzi trzeba zastanowić się, przypomnieć sobie i uświadomić grzechy popełnione od ostatniej spowiedzi, aby potem móc wzbudzić w sobie żal za grzechy i postanowienie poprawy. Dlatego spowiedź zawsze trzeba rozpocząć od dobrego rachunku sumienia. Sposób przeprowadzenia rachunku sumienia Po modlitwie jest czas na przypomnienie sobie wszystkich grzechów, którymi od ostatniej spowiedzi Boga się obraziło. Chodzi przede wszystkim o grzechy ciężkie. Pomocą w tym może być gotowy rachunek sumienia, jaki znaleźć może w niejednej książeczce do nabożeństwa. „Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się przez rachunek sumienia, przeprowadzony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadają się do tego teksty, których należy szukać w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: w Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich /Katechizm Kościoła Katolickiego, 1454/. W rachunku sumienia należy poznać: 1. liczbę i rodzaj grzechów ciężkich,2. grzechy powszednie i grzechy zaniedbania,3. grzechy popełnione w uczynkach, słowami oraz myślą, pragnieniem i wyobrażeniem,4. grzechy popełnione przez nie zachowanie poszczególnych przykazań Bożych, kościelnych oraz zakazów i nakazów wypływających z życia społecznego,5. grzechy popełnione przeciw Bogu, ale także przeciw ludziom i własnej osobie, własnemu życiu i zdrowiu,6. grzechy związane z własną pracą, zawodem, urzędem czy stanowiskiem,7. grzechy związane z życie małżeńskim, rodzinnym, sumienia ma na celu pomóc poznać samego siebie, ocenić siebie i to w świetle Ewangelii, Chrystusowego Krzyża, przykazań Bożych, obowiązków oraz moralności chrześcijańskiej. Na rachunku sumienia trzeba mi poznać swoje zaniedbania, niedoskonałości, niewierności, niewykorzystanie czasu i okazji do dobrego, itp. Rachunek sumienia musi objąć całe nasze życie, a nie tylko jakiś jego wycinek. Wiadomo, że inny będzie rachunek sumienia dziecka, inny młodzieńca, inny osoby duchownej i zakonnej, a jeszcze inny dorosłych: ojców i matek, urzędników, rzemieślników czy zwyczajnego kierowcy samochodowego. Na rachunek sumienia przed spowiedzią trzeba sobie umieć znaleźć czas i spokój. W tym celu trzeba się głęboko zastanowić, wejść w siebie i jeszcze raz przypomnieć sobie pewne zdarzenia, z których wyszedłem z grzechem. Pośpiech, powierzchowność i brak wnikliwości jest pierwszym wrogiem rachunku sumienia. Nie może być tak, że penitent przychodzi do kościoła i od razu, bez rachunku sumienia i dalszego przygotowania przystępuje do spowiedzi, zakładając, że na spowiedzi coś powie. Spowiedź św. to wyznanie własnych grzechów, zaś wyznać można tylko te, które są znane, i które zostały przypomniane. W rachunku sumienia należy zwrócić uwagę nie tylko na grzechy zewnętrzne, ale także na wewnętrzne, popełnione w myślach, pragnieniach, pożądaniach, wyobraźni, itp. Rachunek sumienia nie jest rozliczaniem się niewolnika z panem, oskarżonego z sędzią, ucznia z nauczycielem, ale stawaniem przed Bogiem, przed Prawdą, przed swoimi grzechami. Sakrament małżeństwa Droga do małżeństwa - kilka kroków... 1. Pierwszy krok: należy dobrze duchowo przygotować się do przyjęcia sakramentu. Pomaga w tym cykl katechez, zwanych potocznie kursem przedmałżeńskim. Składa się on z 10 spotkań. W naszej parafii mają one miejsce w soboty o g. 19 jesienią. O rozpoczęciu kursu informujemy zawsze z wyprzedzeniem. 2. Drugi krok: należy zarezerwować termin. Warto uczynić to dość szybko, aby się nie okazało, że ktoś inny zajął już nasz termin. 3. Trzeci krok: Sześć miesięcy przed ślubem należy zacząć gromadzić dokumenty (nie wcześniej, bo dokumenty państwowe i kościelne są ważne 6 miesięcy): - świadectwa chrztu (z parafii chrztu) - na świadectwie powinna być adnotacja o przyjętym sakramencie bierzmowania; jeśli jej nie ma, należy dostarczyć świadectwo przyjęcia tego sakramentu z parafii, gdzie był przyjmowany; jeśli ktoś przyjmował sakramenty w naszej parafii, oczywiście nie musi przynosić żadnych dokumentów; - zaświadczenie o odbyciu nauk przedmałżeńskich; - dokumenty z Urzędu Stanu Cywilnego (3 egzemplarze); - dane świadków (imię, nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania). 4. Czwarty krok - zapowiedzi, wykluczające przeszkody, uniemożliwiające zawarcie związku małżeńskiego. W naszej parafii wygłaszamy je przez dwie niedziele z rzędu na Mszy o g. 12:30. Strona nie pochodząca z naszej parafii musi udać się ze stosownym dokumentem do swojej parafii i po wygłoszeniu tam zapowiedzi, przynieść potwierdzenie. 5. Piąty krok - spisanie protokołu przedślubnego. Jeśli narzeczeni dostarczą wszystkie dokumenty, to wówczas duszpasterz spisuje protokół, mający ocenić ważność małżeństwa. Można go spisać jeszcze przed załatwieniem formalności związanych z zapowiedziami. 6. Szósty krok - podpisanie dokumentów. Narzeczeni podpisują dokumenty w tygodniu poprzedzającym ślub lub w dniu ślubu. Świadkowie czynią to w dniu ślubu (ok. 15 min. przed w zakrystii), wtedy także dostarczają obrączki. 7. Siódmy krok - zawarcie związku małżeńskiego. Jeśli narzeczeni chcą zawrzeć sakrament w innej parafii, a wszystkie formalności załatwić u nas, na koniec otrzymują tzw. licencję, potwierdzającą wypełnienie wszystkich procedur. Jeśli narzeczeni nie chcą załatwiać formalności w naszej parafii, zgłaszają się po tzw. substytucję, czyli pozwolenie na odbycie w/w kroków poza naszą parafią. Namaszczenie chorych Dla wielu wiernych jest to głębokie religijne przeżycie, które umacnia, dodaje sił i umożliwia zachowanie chrześcijańskiej postawy w godzinach cierpienia. Sam Chrystus zostawił nam ten sakrament w trosce o nasze zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe. Bardzo często namaszczenie chorych jest mylone z Wiatykiem, czyli Komunią św. udzielaną umierającym. Ta może zostać udzielona człowiekowi nawet po raz trzeci, gdy przyjął on już dwa razy Komunię św. w tym dniu, ale uległ na przykład wypadkowi i znalazł się w niebezpieczeństwie śmierci. Jest to jednak sakrament dla umierających, ale nie dla chorych. Jezus Chrystus, przychodząc na ziemię, spotkał się z tym, co jest dla wielu chrześcijan najtrudniejsze, z cierpieniem, którego kresem jest śmierć. Z chwilą gdy objawił swoją nadprzyrodzoną moc, wszyscy dotknięci cierpieniem fizycznym i duchowym przychodzili do Niego, prosząc o ratunek. Sam również spotkał się z cierpieniem wówczas, gdy zdradził Go przyjaciel, podczas biczowania, cierniem ukoronowania, podczas drogi krzyżowej, kiedy szydzono i drwiono z Niego oraz podczas samego ukrzyżowania. Ile razy spoglądamy na Jego krzyż, wiemy, że wiele wycierpiał i próbujemy w tym znaku ukryć nasze cierpienia, ale i nasze nadzieje ufając, że przyniosą one błogosławione owoce. Skoro krzyż Jezusa stał się narzędziem zbawienia, należy każdy życiowy "krzyż", cierpienie, chorobę traktować jako przestrzeń, na której mogę wzrastać, doskonalić siebie i innych. Ewangelista Marek wspomina, że uczniowie Chrystusa namaszczali chorych i uzdrawiali. A św. Jakub w swoim Liście mówi o tradycji pierwszych pokoleń chrześcijan: "Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone" (Jk 5, 14-15). Katechizmowa definicja sakramentu brzmi - jest to znak widzialny łaski niewidzialnej. Czytelnym znakiem namaszczenia jest oliwa. Tę używaną przez kapłana oliwę konsekruje biskup w "matce" wszyskich kościołów diecezji czyli katedrze w Wielki Czwartek, po czym rozprowadzona jest ona po wszystkich parafiach, aby kapłani mogli ubogacać ludzi cierpiących sakramentem chorych. KTO MOŻE PRZYJĄĆ SAKRAMENT NAMASZCZENIA CHORYCH? Jest to sakrament chorych, a więc: należy namaścić tych wiernych, których życie jest zagrożone z powodu choroby lub podeszłego wieku można go udzielić powtórnie, jeśli chory po przyjęciu tego sakramentu wyzdrowiał i ponownie zachorował albo w czasie trwania tej samej choroby nastąpiło poważne pogorszenie powinniśmy go przyjąć wtedy, kiedy idziemy na operację przyjmują ten sakrament Ci, którzy czują się słabo, zwłaszcza po sześćdziesiątym roku życia (mogą przystępować do tego sakramentu nawet raz w roku) może zostać udzielony dzieciom pod warunkiem jednak, że osiągnęły odpowiednie rozeznanie i mają świadomość, że w sakramencie tym przychodzi Chrystus, aby podźwignąć je w cierpieniu udziela się go nieprzytomnym chorym lub tym, którzy utracili używanie rozumu, pod warunkiem, że istnieje prawdopodobieństwo, iż jako wierzący poprosiliby o to, gdyby byli przytomni nie udziela się namaszczenia zmarłym (sakramenty są przeznaczone tylko dla żyjących), chyba że istnieje wątpliwość, czy chory zmarł naprawdę i wówczas można udzielić go warunkowo SKUTKI PRZYJĘCIA SAKRAMENTU NAMASZCZENIA CHORYCH: poprawia zdrowia chorego oczyszcza z grzechów (gdyby człowiek popełnił grzechy ciężkie, a nie mógł skorzystać z sakramentu pokuty, spowiedzi świętej, to wtedy ten sakrament gładzi grzechy. Może więc być udzielony zarówno człowiekowi w stanie łaski uświęcającej, jak i grzesznikowi w stanie grzechu ciężkiego) jest pomocą potrzebną do wykorzystania czasu cierpienia i zachowania postawy godnej chrześcijanina (cierpienie jest wielką próbą wiary w prawdę, że Bóg jest Miłością, dlatego że w naszym życiu nie rozumiemy sytuacji, jak wszechmocny Bóg, mogąc usunąć cierpienie, pochyla się nade mną i zgadza się na moje cierpienie. I tu jest potrzebna łaska odkrycia sensu cierpienia) pozwala człowiekowi wykorzystać cierpienie dla udoskonalenia własnego i dla zbawienia innych (dzięki otrzymanemu sakramentowi, pomimo bólu cierpienia, doświadczenia choroby nieuleczalnej, powracającej, z wiarą i szacunkiem możemy przyjąć Komunię św.) ODWIEDZINY CHORYCH W NASZEJ PARAFII Chorych i cierpiących naszej parafii kapłani odwiedzają z posługą sakramentalną w każdy I piątek miesiąca od godz. W sytuacji nagłej potrzeby udzielenia sakramentu namaszczenia chorych prosimy o bezpośredni kontakt z księdzem. JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ? Przed przyjściem kapłana należy przygotować stolik przykryty białym obrusem, na którym stawia się zapalone świece oraz krzyż, a także wodę święconą i trochę waty (gdy ma być udzielony sakrament namaszczenia). Jeśli nie ma wody święconej, można użyć wody zwykłej i poprosić kapłana o poświęcenie jej. Na tak przygotowanym stoliku kładzie kapłan Najświętszy Sakrament oraz oleje. Jeżeli chory chce wyspowiadać się z grzechów, członkowie rodziny powinni wyjść z pokoju, ale dobrze by było, gdyby po zakończeniu spowiedzi wrócili i włączyli się w modlitwę. Chorzy przygotowują się do sakramentu poprzez modlitwę. Należy zachęcać ich do modlitwy w samotności, z rodzinami, przyjaciółmi lub tymi, którzy sprawują nad nimi opiekę. UZDROWIENIE CHORYCH ? MÓDL SIĘ ZA NAMI!
jakie grzechy na spowiedzi przed chrztem